top of page

Co jeśli „wybuchnie atom”?


W związku z rozmieszczeniem taktycznych głowic nuklearnych na Białorusi i rozlokowaniem bojowników grupy Wagnera, wielu ludzi w panice pobiegło do aptek po jodek potasu. Tak, na wszelki wypadek – bo nigdy nie wiadomo. Z najnowszych doniesień wiemy także, że premier Mateusz Morawiecki przekazał, że Polska zwraca się do sojuszników z NATO o możliwość dołączenia naszego kraju do programu Nuclear Sharing. Co zrobić, jeżeli Putin faktycznie zdecyduje się „zdetonować” ładunek jądrowy?


Humorystycznie bądź nie, sprawa wygląda poważnie. I choć wielu ekspertów stara się zaprzeczać czarnym scenariuszom, wielu Polaków zaczęło sobie zadawać pytanie, jak się obronić przed potencjalną katastrofą nuklearną. I – czy jest to w ogóle możliwe?


Okazuje się, że to pytanie zadawano sobie już kilkadziesiąt lat temu, a dokładnie – w czasie Zimnej Wojny. To właśnie wtedy Amerykanie rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję edukacyjną, skierowaną również do najmłodszych obywateli, której celem było w znacznej mierze uspokojenie nastrojów. Wielu doświadczało wówczas panicznego lęku obawiając się wybuchu trzeciej wojny światowej.


I, o ile, naukowcy prostowali tu i ówdzie pojawiające się teorie populistów, nie brak było wskazówek „od rzeczy”, które miały pokazać społeczeństwu, w jaki sposób zabezpieczyć się przed ewentualnym atakiem nuklearnym.


Jednym z najciekawszych instruktaży w formie kreskówki, skierowanym w latach 50-tych do najmłodszych, był film animowany, zatytułowany: „Duck and cover” (Padnij i kryj się). Bohaterem bajki był wdzięczny żółwik Bert, który pokazywał, jak zareagować, gdy dostrzeżemy zbliżającą się nagle łunę światła – według tej instrukcji, aby zminimalizować skutki wybuchu, wystarczyło… ułożyć się jak najszybciej w pozycji leżącej przy najbliższej ścianie (tyłem do kierunku wybuchu), zakryć twarz i czekać. Dzieci w szkole uczono również, że w momencie eksplozji należy szybko się schronić… na przykład pod stołem.


Dzisiaj wiemy, że powyższe wskazówki są nierelewantne i mogą mieć zastosowanie tylko i wyłącznie, jeżeli jesteśmy bardzo daleko od epicentrum wybuchu.


Edukacji obywateli w zakresie ochrony przed wybuchem nuklearnym podejmowali się także Chińczycy – w 2017 roku chińska gazeta, wydawana w położonym przy granicy z Koreą Północną mieście Jilin, opublikowała serię porad dla czytelników. Aby przeżyć katastrofę należało "spróbować położyć się w rowie, zakryć odsłoniętą skórę ubraniem w jasnym kolorze lub zanurzyć się w rzece czy jeziorze, by zminimalizować ryzyko natychmiastowej śmierci". Do artykułu dołączono rysunki przedstawiające sposoby pozbycia się skażenia radioaktywnego.


W 2022 roku portal Rzeczpospolita przeprowadziła wywiad z Florianem Naumczykiem, ekspertem Broni Masowego Rażenia w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Wymienił on pięć czynników, które oddziałują na ludzi oraz infrastrukturę w razie wybuchu bomby atomowej:


- fala uderzeniowa, - promieniowanie cieplne, - promieniowanie przenikliwe, - impuls elektromagnetyczny, - promieniotwórcze skażenie terenu.


Cztery pierwsze to czynniki działania natychmiastowego, które szybko zanikają (np. dla impulsu elektromagnetycznego to jest czas poniżej sekundy). Długofalowym czynnikiem jest, natomiast, skażenie terenu substancjami promieniotwórczymi, które może utrzymywać się na niebezpiecznym poziomie przez tygodnie a nawet miesiące przy dużych mocach użytej broni jądrowej (źródło: rp.pl).


Konkluzja była jasna: nie da się obronić przed 4 pierwszymi czynnikami rażenia, jeżeli znajdziemy się w jego zasięgu. Można jedynie próbować chronić się przed skutkami promieniowania.


W tym samym roku portal geekweek opublikował felieton, pt. "Jak przetrwać atak nuklearny? To musisz zrobić po wybuchu bomby atomowej" oraz film animowany pokazujący skutki zrzucenia jednej bomby atomowej na miasto, który potwierdza truizm, że przeżycie ataku jądrowego zależy od odległości, w jakiej znajdziemy się od "ground zero" (czyli miejsca eksplozji). I znowuż z filmu wynika, że w obrębie siły rażenia termicznego nie ma opcji ocalenia życia – bo wszystko płonie bądź jest zwyczajnie „zmiatane” z powierzchni ziemi.


Jak kropla wody na rozgrzanej patelni.


Ponadto w artykule wspomniano również o symulatorze dostępnym online (NUKEMAP), autorstwa amerykańskiego naukowca Alexa Wellersteina, który pokazuje skalę zniszczeń z użyciem prawdziwej mapy w razie wybuchu nuklearnego. Wystarczy uzupełnić odpowiednie dane - siłę wybuchu, miasto etc., aby dość dokładnie poznać skutki rażenia.


Forum.losyziemi.pl stworzył realną i ciekawą instrukcję w pdf, w której opisano m.in. kroki, jakie należy podjąć w razie katastrofy nuklearnej. Są tam interesujące wskazówki, zaczynające od się od pytania: zostać czy uciekać? Instruktaż ma zastosowanie, jak wyżej, w przypadku, gdy nie znajdziemy się w obrębie rażenia termicznego – i pokazuje, w jaki sposób można próbować się chronić przed promieniowaniem i jak (zawczasu) przygotować schronienie – włącznie z magazynowaniem wody:


„Schron rodzinny ma spełniać następujące cele:

- zapewnić maksymalną odległość przebywania osób od źródła promieniowania (ścian, dachów, gruntu, drzew - zbudowany musi być z materiałów absorbujących śmiercionośne promieniowanie - możliwy do przebywania przez kilka godzin, gdy promieniowanie jest największe.”


W jednym z humorystycznych komentarzy, zamieszczonych przez internautów pod rozmaitymi wskazówkami survivalowymi napisano, że „jeżeli nie zmiecie Cię wybuch, zniszczy Cię anarchia po wybuchu”. Wizje świata po katastrofie nuklearnej i błąkających się samotnie, straumatyzowanych, rannych ludzi ekranizowano już dawno w hollywoodzkich produkcjach.

Jedno jest pewne - atak nuklearny jest scenariuszem realistycznym, ale jak na razie, dzięki Bogu, hipotetycznym. Dlatego warto sobie zadać pytanie - czy jest sens wpadać w panikę?


Cytując 1 List do Koryntian: "A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć.” (1 List do Koryntian 15,54-55)

bottom of page